Z nastolatkiem można się dogadać!

Dziś rano, podczas całkiem miłego śniadania, ustaliłam z moją nastolatką, że po 13 ogarnie swój pokój i umyje umywalki w górnej łazience. Od dawna mamy ustalone obowiązki, które spisaliśmy podczas narady rodzinnej. Córka doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że żyjąc pod jednym dachem, wszyscy mamy swoje zadania i bez problemów pomaga nam w domu.

Dochodzi godzina 17.00, idę na górę żeby wstawić pranie, po drodze wstępuję do łazienki, a moim oczom ukazują się umywalki, których zdecydowanie nikt nie umył 😱.

Serce zaczyna mi bić nieco mocniej. W głowie pojawia się myśl „Ciekawe w jakim stanie jest pokój…” Bez chwili namysłu opuszczam łazienkę i kieruję się do pokoju córki. Delikatnie, z wielką nadzieją w sercu, otwieram drzwi i zaglądam do środka. Moim, coraz bardziej zdziwionym oczom, ukazuje się pokój, który z całą pewnością nie zalicza się do kategorii „ogarnięty” 😎

Po szybkim rzuceniu okiem, wciąż mając w głowie wspomnienie miłego poranka i naszych ustaleń, spoglądam w stronę córki, która leżąc na łóżku z słuchawkami na uszach, właśnie zorientowała się, że weszłam do jej pokoju. Nasze spojrzenia spotykają się, w moich płonie ogień, w jej pojawia się przerażenie.

Na końcu języka mam gotową wiązankę w stylu „Co to ma znaczyć??? Zobacz jak wygląda na Twój pokój!!! Tak to jest się z Tobą umówić, jak nie zrobię sama to na nikogo nie mogę liczyć!!! Dlaczego nie posprzątałaś????!!!”

Jednak jakimś cudem powstrzymuje się, aby ją z siebie wyrzucić. Córka wyciąga z uszu słuchawki i szepcze „Mamo… przepraszam… zapomniałam🥺”

W głębi ducha powtarzam sobie „Oddychaj, nie wybuchaj, to nic nie da. Przecież dobrze wiesz, że w mózgu🧠 nastolatków panuje istna burza, wciąż obumierają i tworzą się nowe ścieżki neuronów. Czytałaś o tym w tych wszystkich mądrych książkach. Mogła zapomnieć. Każdemu się zdarza…”

Siadam na łóżku obok niej. Biorę głęboki oddech i mówię: „Rozumiem. Każdemu może się zdarzyć. Powiedz mi jaki masz pomysł na rozwiązanie tej sytuacji?” Widzę jak „kamień spada jej z serca”, poczuła się zrozumiana… „To może pójdę teraz umyć umywalki, potem ogarnę biurko, a resztę posprzątam jutro rano? Ustawię sobie przypomnienie w telefonie żeby nie zapomnieć 😊” „Świetnie!” uśmiecham się i przytulam ją mocno.

Wychodząc z pokoju czuję wdzięczność za Pozytywną Dyscyplinę. Za wiedzę i narzędzia, które każdego dnia pomagają mi budować relację z moim dzieckiem. Nie zawsze jest różowo, nie zawsze panujemy nad sobą, jednak zawsze się przepraszamy i rozmawiamy o tym co trudne, wyciągając wnioski na przyszłość.